15 sie 2017

Wypisy i ilustracye z historyi naturalney

Uwielbiam internet! Wystarczy kilka kliknięć i można zapisać się na bezpłatny kurs rysunku przyrodniczego Drawing Nature, Science and Culture: Natural History Illustration 101 (zapisałam się, a jakże).




O co chodzi z historią naturalną? Kopiuję wyjaśnienie ze strony HistoriaNaturalis.pl
(must visit!): 
'Pod takim tytułem znane było dzieło życia Gaiusa Pliniusa Secundusa
(23 r n.e. – 79 r. n.e.), rzymskiego pisarza i historyka (zwanego Pliniuszem Starszym), będące pierwowzorem systematycznej encyklopedii. Pliniuszowa Naturalis Historia zawierała kompletny wykład ówczesnego stanu wiedzy z takich dziedzin jak kosmologia, botanika, zoologia, farmakologia, mineralogia i metalurgia. Dzieło składało się z XXXVII ksiąg, zawierających w sumie 2493 paragrafów. Źródła, z których korzystał Pliniusz, obejmowały teksty blisko 500 autorów. Praca Pliniusza stała się punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń przyrodników piszących własne „historie naturalne” i przez ponad półtora tysiąca lat funkcjonowała jako źródło pewnej wiedzy o świecie przyrody – np. pierwszy wybitny polski zoolog, Jan Jonston z Szamotuł (Jonstonus) w dziele nie przez przypadek zatytułowanym Historia Naturalis (Frankfurt, Amsterdam 1650-1653) - podobnie jak inni przyrodnicy tamtego okresu - twierdził, że zamierza jedynie przedstawić całość świata zwierzęcego w oparciu o najznakomitszych uczonych starożytności – Arystotelesa i Pliniusza. Tytułowanie prac przyrodniczych „historiami naturalnymi” było popularne aż do drugiej połowy XIX wieku."

Dotychczas ilustracja przyrodnicza kojarzyła mi się wyłącznie z tablicami edukacyjnymi w sali biologii lub na ścieżkach dydaktycznych oraz z fanpage'ami Stare obrazki ze zwierzętami (koniecznie!) i Stare obrazki z roślinami.


Rysowanie z natury to niełatwa sprawa (utknęłam przy muszelce) i żeby osiągnąć poziom mistrzowski nie wystarczy miesięczny kurs w internetach. Oczywiście w pewnym momencie człowiek zadaje sobie pytanie - po co się szkolić w sztuce kopiowania natury w czasach aparatów fotorgaficznych, kamer i dronów, które zarejestrują wszystko i wszędzie?
No cóż, a jeśli nastąpi blackout i zabraknie internetów? Wtedy realistyczne rysunki wrócą do łask (na równi z umiejętnościami bushcraftu, survivalu i kooperacji). Ma też ilustracja naturalna inne zalety - uczy obserwacji, dostrzegania szczegółów, proporcji, perspektywy. Prawie jak medytacja. Poza tym inwestycja w szkicownik, kilka ołówków, cyrkiel, lupę i linijkę nie nadwyręży budżetu tak jak digitalne elektrogadżety.




Pierwsze zadanie domowe z kursu to, oprócz skompletowania przyborów rysunkowych, wyszukiwanie lokalnego ilustratora/ilustratorki historii naturalnej, znalezienie linku do jego/jej strony i podzielenie się z pozostałymi słuchaczami kursu.
Podeszłam do sprawy metodycznie, czyli wpisałam w Google: polska ilustracja przyrodnicza. No, i co? Dostałam linka do pracy Jakuba Jakubowskiego pt. Dawna polska ilustrowana książka przyrodnicza (XVII–XIX wiek). Z naukowego wywodu można wyłuskać, że w tym czasie pojawiło się sporo publikacji dotyczących historii naturalnej o smakowitych tytułach typu Historya naturalna krótko zebrana dla młodocianego wieku (Warszawa 1869). Było kilku znaczących polskich wydawców i ilustratorów (czasem w jednej osobie). Ich prace graficzne powielano dzięki miedziorytom (linoryt pojawił się później). I to musiało wystarczyć ówczesnym ludziom żądnym wiedzy o historii naturalnej i przyrodzie.

Więcej smaczków: Między autorem a drukarzem. Dobór ilustracji w Historia naturalis Jana Jonstona
Przyrodnicza książka ilustrowana

Jeśli chodzi o dawne wieki, to nie natknęłam się na żadną ilustratorkę, choć ponoć kobiety często pomagały w tej kwestii. przyrodnicy tworzyli wokół siebie artystyczny krąg, do którego niejednokrotnie należały związane z nimi kobiety *(na przykład córki J.T. Kleina) lub obdarzeni zaufaniem ilustratorzy, z którymi współpracowano zwykle na przestrzeni wielu lat (choćby A. Stech w przypadku J. Breynego; J.F. Mylius i P. Böse w przypadku J.T. Kleina).
*  Było to zjawisko rozpowszechnione w całej Europie epoki oświecenia, aż po wiek XIX. O roli kobiet ilustratorek w rozwoju botaniki epoki wiktoriańskiej por. J. Endersby, Seeing, [w:] Imperial Nature: Joseph Hooker and the Practices of Victorian Science, Chicago-London 2008, s. 120–121.


Natomiast po linkach do kłębka natrafilam na wzmiankę, że w 2009 roku polska briolożka doc. dr hab. Halina Bednarek-Ochyra z Instytutu Botaniki PAN im. Władysława Szafera w Krakowie otrzymała nagrodę im. Jill Smythies przyzwaną przez angielskie Towarzystwo Linneuszowski za najlepszą ilustrację botaniczną (via Nauka w Polsce).
Popularnym ilustratorem jest Robert J. Dzwonkowski - nie ma chyba własnej strony, ale jego rysunki znajdziecie w wielu książkach (m.in. Młody obserwowator przyrody, Znajdź nas! Woda, łąka, las., 1001 faktów o roślinach, Poznajemy owady. Przyroda polska. Przewodnik).

Warto przy okazji wspomnieć o dwóch książkach czerpiących z tej tradycji, które zostały pięknie wydane w Polsce przez Wydawnictwo Dwie Siostry.

Animalium. Muzeum zwierząt i Botanicum. Muzeum roślin 

Przyciąga także oko zakamarkowa seria "ilustrowany inwentarz", póki co w trzech częściach - drzew, zwierząt i ptaków

Obie serie ilustrowane przez kobiety :-)

Gdzie jeszcze szukać starych rycin?
Np. tu: Botanical.illustrated
lub tu: www.laminerva.pl
Lub wskazówek, jak rysować przyrodę: Natural History Illustration 101

6 sie 2017

Co dobrego #7

1. Wspaniała wiadomość od naszych sąsiadów - ich kraj będzie wolny od cierpienia spowodowanego przez fermy hodowli zwierząt futerkowych. Prezydent Czech podpisał ustawę zakazującą ferm futrzarskich (na terenie Czech oczywiście), więc bierzmy przykład (Polska jest europejskim liderem w hodowli zwierząt na futra).
Zdjęcie pochodzi ze strony organizacji www.obrancizvirat.cz



2. Już od poniedziałku w Portugalii odbywa się niezwykłe wydarzenie: Defend the sacred - międzynarodowe zgromadzenie duchowego aktywizmu.
Będą tam kobiety, które broniły Standing Rock, organizatorki akcji One Billion Rising, będą ambasadorzy pokoju/peaceworkerzy, aktywistki i aktywiści, liderzy społeczni. W programie jest celebrowanie pełni księżyca, rytuały, rozmowy o tym co ważne, a co najfajniejsze - wiele z nich będzie na żywo transmitowanych on line. Wystarczy zapisac się na newsletter. Just do it.



3.River revival, czyli historia ku pokrzepieniu serc, o tym jak 700-osobowa (głównie kobieca) społeczność z Indii oczyściła umierającą rzekę. Z happy endem!
Natomiast we Wrocławia prężnie działa Fundacja OnWater.pl, organizując coroczne akcje sprzątania rzek. Poniższe zdjęcie pochodzi z wystawy: WYŁOWIONE Z RZEKI - na ul. Oławskiej do dnia 26.05.2017 r. foto. Michał Strokowski


16 lip 2017

Dzień bez Telefonu

A tymczasem wczoraj obchodziliśmy Dzień bez telefonu. Tzn. kto obchodził, ten obchodził... Mam wrażenie, że większość ludzi raczej nie. Chwilowo mam  stosunkowo czyste sumienie jako posiadaczka wiekowej Nokii, dzięki której mogę smsować i dzwonić, i to mi wystarcza. Na razie.
W Dniu bez Telefonu nie chodzi o uzależnienie ludzi od internetu i sieci społecznościowych, czy FOMO. nie tym razem*. Chodzi o to, że za produkcją smartfonów (w 2016 wyprodukowano 1 mld 350 mln nowych smartfonów!) kryje się przemoc, niszczenie środowiska i lokalnych społeczności w krajach Globalnego Południa. Tu jest to dobrze wyjaśnione:



Zanim więc kupisz nowy smartfon, komputer, czy sprzęt AGD, rozważ czy NAPRAWDĘ tego potrzebujesz? Czy starego nie da się naprawić? Albo znaleźć jakiegoś alternatywnego rozwiązania (np. jeśli potrzebujesz wiertarki, nie musisz kupować nowej - wystarczy pożyczyć od sąsiada). Trudno liczyć na to, że ktoś w imię solidarności z ludźmi wykorzystywanymi na Globalnym Południu całkowicie zrezygnuje z używania telefonu. Ale przecież nie musi - wystarczy, że będzie korzystał z jednego tak długo jak się da.

Powinna pomóc zasada 6R, czyli rethink -refuse - reduce - reuse - recycle - recover/repair.

*tego problemu - czyli uzależnienia od sieci i elektroniki dotyczył eksperyment, jaki wykonała matka trojga dzieci w Australii - z całą rodziną na pół roku zrezygnowała ze wszelkich elektronicznych rozpraszaczy - telefonów komórkowych, komputerów, tabletów, konsoli do gry, telewizora...Detoks przeżyli i to z całkiem niezłymi rezultatami. Wszystko opisane jest w książce "E-migranci. Pół roku bez internetu, telefonu i telewizji" (Wyd. Znak) Susan Maushart. Styl trochę silący się na humor w rodzaju Bridget Jones przeplatany cytatami z Thoreau, informacjami naukowymi i statystykami. Czyta się nieźle, dobra lektura akurat na wakacje :-)


11 lip 2017

A może zielnik?

Nie sądziłam, że w moim życiu nadejdzie moment, kiedy z własnej i nieprzymuszonej woli zapragnę zrobić zielnik, ale jednak :-) Zbiegło się to u mnie z decyzją o nauce zielarstwa - od października zacznę uczęszczac na roczny kurs zawodu Zielarz-fitoterapeuta w Katowicach.

Wracając do zielników - kiedyś była to bardzo popularna aktywność, nie tylko szkolna. Botanika była pasją amerykańskiej poetki Emily Dickinson. Pozostawiła po sobie obszerny zielnik, który teraz, zeskanowany. można obejrzeć w internetach ((Houghton Library, Harvard University).

Jak zrobić zielnik? Na przykład wg porad z bloga Bez ogródek.
Na razie mam tylko kilka stron z warsztatów chwastowych z Anną Rumińską, ale w tej wakacje planuję poszerzyć zbiórkę. Okazy już się suszą :-)

A co powiecie na zielnik wirtualny? Strona Global Plants to największy zbiór roślin z całego świata. Olbrzymia baza danych, zielniki i zasoby z różnych uniwersytetów i placówek naukowych (niestety brak wśród nich polskich), linki, kontakty, zdjęcia - można wsiąknąć na długie godziny...


Początkującym na pewno przyda się strona www.atlas-roslin.pl+ podstrona  Jaka to roślina. Jest też forum, zielnik i wiele innych istotnych informacji.

Poza tym sporo jest w polskiej blogosferze blogów botanicznych i zielarskich. Trudno wymienić wszystkie, więc podam linki tylko do tych, które odwiedzam :-)
Blogi Kuby Babickiego (love): 
Plants database
Botaniczna galaktyka
Zielarskie - zastosowanie ziół - maści, octy, eliksiry :-)
1000roslin.pl
Ziołowa wyspa
www.herbiness.com
Klaudyna Hebda
Fitoterapia - blog Henryka Różańskiego
rozanski.li
Etnobotanika - kategoria, która mnie kręci najbardziej
Łukasz Łuczaj
etnobotanicznie.pl - czyli Marek Styczyński



9 lip 2017

Stłuczone lustro, czyli 7 lat nieszczęścia

Wczoraj pies Keks pęknął lustro, które przytargałam pracowicie ze śmietnika w celu upiększenia domostwa. No, niestety, nie tym razem.
Mam za to dwa dość duże kawałki lustra w drewnianej ramie i szukam opcji, co z tym dalej zrobić.
Na mozaikę za duże:





(blat)




inne pomysły tu

Prostokątnych pasków lustra można też użyć do zrobienia kalejdoskopu:

(stąd) Wersja dla sofciarzy takich jak ja - zamiast lustra użyć folii aluminiowej lub lustrzanej.

Niestety wszystkie te projekty są dla mnie nieosiągalne, bo nie znoszę dźwięku przecinanego szkła. Tu znajdziecie poradnik, jak to robić z sukcesem: View along the way
Ponoć można to robić także zwykłymi nożyczkami w misce z wodą, ale i tak nie chcę spróbować:



Uwaga na marginesie: lustro należy do trudnych odpadów i nie można go wrzucać do pojemników ze szkłem. Niestety nie nadaje się do recyklingu, więc pozostaje jedynie upcykling albo wysypisko...

5 lip 2017

Jak naprawić... dżinsy albo jaka piękna łata!

Już tu kiedyś pisałam o artystycznym cerowaniu i łataniu, ale temat powrócił wraz z koniecznością naprawienia przetartych dżinsów. Będę się starać, ale co z tego wyjdzie?

Takiej piękności pewnie nie popełnię (stąd):



Raczej coś w tym stylu:


Czyli japoński sposób cerowania - sashiko:


Można też tak:



Albo tak (naprawianie odzieży w podaniu Darn and dusted to prawdziwy kunszt):


Podoba mi się ten trend visible mending, czyli widocznego reperowania:


Choć niektórzy jednak wolą, żeby było niewidoczne, i dla was ten tutorial: www.adzik-tworzy.pl. A wy - naprawiacie czy wyrzucacie?

27 cze 2017

Trudne odpady - TetraPak i Tyvek

Wiele jest trudnych odpadów i nie wszystko możemy posegregować do recyklingu... Z niektórymi rzeczami jest tak, że lepiej ich nie kupować, zwłaszcza jeśli mamy alternatywę. 
I choć opakowania TetraPak wydają się kuszące (lekkie, trwałe, wygodne), to lepiej  kupować napoje w szkle lub plastiku PET. Tetrapaki bowiem są bardzo trudnym materiałem do recyklingu - składają się z trzech ściśle połączonych warstw: kartonu, folii i aluminium, a niewiele firm chce i potrafi je przetwarzać. 
Wzmiankę o jednej takiej natrafiłam na blogu Organiczni.eu (papier toaletowy z tetrapaków) - super, ale potrzebujemy ich więcej, dużo więcej. 
Edit: blog Green Projects podaje, że w Polsce są 3 zakłady przetwarzające tetrapaki, głównie na makulaturę. Dużo to czy mało w skali całego kraju? A co się dzieje z folią i aluminium z tych opakowań? Czy też są poddawane recyklingowi, czy tylko papier? Tu już odpowiedzi brak. Dlatego lepiej jednak przerzucić się na opcje zero waste (własna wielorazowa butelka na wodę/napoje, picie kranówki) lub kupowanie napojów w opakowaniach łatwiejszych do przetworzenia.
Oczywiście pozostaje jeszcze upcykling, czyli kratywność w warunkach domowych - z tetrapaków mogą powstać np. doniczki, karmniki, pojemniczki, zabawki, portfeliki, lampy, solarne grzejniki i inne takie. 
Oryginalny sposób znalazłam tutaj - tetrapak jako materiał plastyczny do tworzenia czegoś w rodzaju linorytu (alurytu? tetrarytu?), no w każdym razie efekt ciekawy.




Innym trudnym odpadem jest Tyvek® - łączący w sobie cechy papieru, folii i tworzywa sztucznego i tekstylnego. Teoretycznie - info ze strony producenta, skądinąd powiązanego z firmą Monsanto - Tyvek zrobiony jest w 100% z HDPE i może być przetwarzany, ale nie widzę nigdzie listy przedsiębiorstw, które to robią...
Z tyveku robi się np. etykiety towarowe , kombinezony i ubrania ochronne, budowlane materiały izolacyjne, torby, lampy itd.
W Polsce można kupić zrobione z tyveku portfele The Mighty Wallet® - jak zapewnia producent są trwałe, odporne na wilgoć i ekologiczne. Ale uwaga na ekościemę - to, że mają znaczek recyklingu, nie znaczy niestety, że w Polsce są punkty przetwarzające Tyvek...
Tutaj znów namawiam was do szukania alternatyw. Ja np. lubię portmonetki na zamek błyskawiczny, ostatnio kupiłam piękną handmade na jakimś miejskim kiermaszu.  Zawsze też można zrobić portfel z tetrapaku :-P



24 cze 2017

Film na niedzielę - "NaturePlay - Take Childhood Back" (Zielona szkoła - edukacja po duńsku)

Ten film polecam zwłaszcza rodzicom, jako uzupełnienie "Ostatniego dziecka lasu" i "Witaminy N". Zresztą Richard Louv jest w tym dokumencie często cytowany.




Rodzice cierpiący na kleszczofobię raczej będą się wzdrygać, oglądając ujęcia z leśnych przedszkoli, ale poza tym obejrzenie tego filmu nie grozi niczym więcej niż ochotą na wyjście do lasu :-)
Film z polskim lektorem można zobaczyć np. na efilmy.tv.
Moją uwagę przyciągnęła część poświęcona naturalnym i przygodowym placom zabaw - piękna sprawa. Przy okazji w ciemno polecam nowość książkową "Ścieżka bosych stóp". W ciemno, bo jeszcze nie czytałam, ale osoba autorki jest gwarancją, że to musi być dobre (tu: mój wywiad z Anną Komorowską na Ulicy Ekologicznej).

A skoro już o ścieżce bosych stóp, to łapcie krótką instrukcję - zarówno w wersji domowej jak i plenerowej (frajdap.blogspot.com).
A jeśli ktoś się wybiera do Czech/Austrii, to na pograniczu, w Valticach jest 5kilometrowa ścieżka bosych stóp z 11 przystankami. Ponoć w Niemczech takie bose szlaki  to całkiem popularne atrakcje turstyczne, może i my kiedyś doczekamy :-)


W Czechach jest takich ścieżek już kilkadziesiąt + portal dla tych, którzy lubią chodzić boso: www.zijnaboso.cz. U sąsiadów działa też stowarzyszenie Bosa Turystyka, które działa m.in. na rzecz tworzenia bosych ścieżek (i doradza, jak na to zebrac fundusze). Piękna sprawa.



W Polsce natomiast działa Stowarzyszenie Warmińskich Chłopów Bosych, którzy w zeszłym roku ogranizowali 3-dniową imprezę Bosowisko (z tego roku wieści brak), zapraszają też do odwiedzenia Bosego Labiryntu (250m, otwartego cały rok, 12 godzin dziennie).



A dlaczego warto chodzić boso? Oprócz korzyści fizycznych i zdrowotnych, znalazłam też takie new age wyjaśnienie: Uziemiony znaczy zdrowy.
A zatem uziemiajmy się!


17 cze 2017

Jak naprawić... parasol

Wiadomo nie od dziś, że naprawianie to nowa czerń, choć ten hit sezonu dotrze do Polski pewnie za jakieś kilka lat. Są już pewne jaskółki tego trendu - np. Repair Cafe Piła, ale generalnie trzeba nam takich więcej.
Zaczynam więc nowy cykl "jak naprawić...?", przy czym bazować będę na wiedzy z internetów, bo sama w naprawianiu dopiero raczkuję. Ale od czegoś trzeba zacząć.
Na pierwszy ogień - parasol + instrukcja z www.instructables.com. Wygląda prosto - do naprawy wystarczy tylko kawałek giętkiego drutu.



Jak zwykle warto zapoznać się także z komentarzami, bo w nich można znaleźć link do sklepu z parasolowym upcyklingiem .

Znalazłam też filmik z parasolniczką w roli głównej (gdybyś ktoś szukał dla siebie ścieżki zawodowej, to w ogóle polecam kanał YT "Pasjonaci TV"):




Przydałyby się takie zakłady w każdym mieście (na pewno są w W-wie i w Rzeszowie), ale skoro nie ma, to trzeba sobie radzić samemu.
Nie znalazłam instrukcji naprawiania po polsku (po angielsku tak), ale na YT jest pełno filmików instruktażowych tego typu, może się przydadzą (zwłaszcza w taki dzień jak dziś):



Ewentualnie, jak macie swoje typy na naprawę parasoli (i nie tylko) - dajcie znać!

***
Inne wpisy parasolowe: tu

13 cze 2017

Lody z brudnej wody

Piękne, czy straszne? Projekt Polluted Water Popsicles ma tylko swój fanpage na Facebooku. Ale internety donoszą, że kryje się za tym trójka tajwańskich studentów, a lody z brudnej wody to ich praca dyplomowa. Pobrali próbki ze 100 ujęć wody (rzek, potoków, fontann, kranów), po czym na podstawie zamrożonych próbek wykonali 1:1 modele z polimeru, które pokazują, jak bardzo zanieczyszczona jest woda (nawet w miejscach, gdzie się tego nie spodziewamy).

 Foto i info via The Jealous Curator

10 cze 2017

Czas zaplanować wakacje

No, i zbliża się ten czas - lato, wakacje, urlopy, podróże małe i duże. W tym roku wyjątkowo pracuję w trybie etatowym (po latach free-lansowania), więc mogę sobie pozwolić jedynie na krótkie weekendowe wypady i może tydzień -dwa gdzieś stacjonarnie. Przeglądam internety, rozważam różne opcje (a jest ich sporo). Może się gdzieś spotkamy?
1. Na 90% wybieram się do Wolimierza, na coroczny festiwal, tym razem pod hasłem Festiwal Nasion. Trzeci weekend lipca, warto.



2. Poza tym nęcą mnie Zielone Kręgi - szamański festiwal uzdrawiania, 8-15 sierpnia, ale daleko (jak dla mnie), więc zobaczymy... Klimaty bardzo Rainbow Gathering, a zachęcił mnie ten film:




3. W zasadzie, gdyby Puszcza nie była na drugim końcu Polski, to od razu zainstalowałabym się w obozie obrońców.

PUSZCZA WZYWA! WŁĄCZ SIĘ!
🌲Dołącz do Obozu dla Puszczy: info poniżej
🌲Wesprzyj działanie Obozu: rzeczowo bit.ly/2rbyF2P | $ pomagam.pl/dlapuszczy
🌲Bądź w Puszczy tego lata: wspieraj lokalnych gospodarzy
🌲Poinformuj znajomych + wyraź swoją solidarność

Jak to działa?
Obóz to miejsce dla osób chcących działać na rzecz objęcia całej Puszczy parkiem narodowym, oparte na zasadach samoorganizacji. Możesz zostać z nami na dłużej, nocować na miejscu, włączyć się w życie obozowe i współtworzyć plan dalszych działań. Możesz też przyjechać tylko na konkretne spotkanie, albo na jedną noc, żeby nas wesprzeć, dowiedzieć się więcej o Puszczy, pogadać i wymyślić jak możemy współdziałać.
Co robimy?
* Działamy pokojowo na rzecz ochrony Puszczy. Wymyślmy wspólnie co możemy zrobić! Demonstrację? Performens? Akcję informacyjną?
* Organizujemy spotkania, warsztaty, spacery. Zgłoś swój pomysł!
* Budujemy obóz. Każda para rąk i każda umiejętność się przyda.

Jakie są warunki?
Nocujemy w namiotach, mamy bieżącą wodę i trochę prądu. Jest sławojka i toi-toiki. Budujemy kuchnię polową i pomieszczenie z prysznicami ogrodowymi. Jest duża stodoła, która służy nam za pokój spotkań i jadalnię, a obok mniejsza komórka z miejscami do pracy. Już jest fajnie, a wkrótce będzie jeszcze lepiej!
Co wziąć ze sobą?
Karimatę, śpiwór i coś cieplejszego na chłodne wieczory. Ewentualnie własny namiot, choć na miejscu jest kilka wspólnych. Miskę, kubek i sztućce. Latarkę, mapę, coś na komary. Możesz przyjechać własnym autem lecz liczba miejsc postojowych na terenie jest ograniczona – dlatego przyda się rower.
Jak dołączyć?
Napisz nam wiadomość na FB lub na mejla dlapuszczy@gmail.com, albo dzwoń: 507 604 292
Szukasz transportu / możesz zaoferować transport?
Dołącz do grupy i daj znać: https://web.facebook.com/groups/183725275488768/

 + tegoroczne Dni Kultury Pokoju (Słoma i przyjaciele) odbędą się w Białowieży 11-12 sierpnia. Lepszego zaproszenia chyba nie trzeba :-)

 4. Pojechałabym też na warsztaty Pełnym głosem, w Bieszczadach, organizowane przez Fundację OVO. Dwa terminy w sierpniu, cena przyzwoita:





5. Wschodnia część Polski, zainteresowana kulturą ludową/tradycyjną/zwał jak zwał - dla was jest Folkowisko, tym razem pod hasłem Cuda Wianki - już za miesiąc!



 A może ty znasz/organizujesz jakieś letnie wydarzenia czy warsztaty? Chwastingi, joga, land art, naturalne budownictwo? Daj znać w komentarzu :-)

6 cze 2017

Zrób komuś dzień dobry

Długo się nie mogłam zdecydować, czy dzisiejszy wpis poświęcić roślinom (zbierajcie bez! last minute na syropy, lemoniady i suszenie, bo zaczyna przekwitać), czy ptakom (czytam teraz "Rzecz o ptakach" - ptaki są niesamowite!), ale w końcu padło na Loesje, czyli Lusię :-)
Wczoraj byłam w bibliotece na warsztatach kreatywnego pisania z Loesje, co polegało na grupowym wymyślaniu chwytliwych i trochę przewrotnych haseł na zadany wcześniej temat/y.

Na pewno zetknęliście się już z plakatami podpisanymi "Loesje [luszje], czyli po polsku Lusia, narodziła się w Arnhem w Holandii, 24 listopada 1983 roku. Przez parę tygodni donosiły o tym uliczne plakaty. Obecnie Loesje to grupa ludzi działających na całym świecie na rzecz wolności wyrażania własnej opinii i kreatywności, a jednocześnie postać, poprzez którą chcą inspirować innych. Działalność Loesje ma pobudzać do refleksji, a także kreatywnego i twórczego myślenia oraz uświadomić możliwość wpływania na najbliższe otoczenie.




Loesje wyraża swoje myśli w postaci krótkich haseł zamieszczanych na czarno-białych plakatach. Ich estetyka podkreśla, że najważniejszy jest tekst i znaczenia, jakie ze sobą niesie, a nie kolorowa, atrakcyjna wizualnie forma. Minimalizm stylistyki wyróżnia je także w natłoku wielobarwnych reklam. Charakterystyczny dla plakatów jest również brak interpunkcji, poszerzający możliwości ich interpretowania. Teksty pojawiają się w przestrzni publicznej także w postaci szablonów, murali, wlepek.






Hasła znajdujące się na plakatach Loesje powstają podczas warsztatów kreatywnego pisania, których celem jest pobudzanie do kreatywnego i twórczego myślenia, wyrażania opinii za pomocą krótkich sloganów. Warsztaty zachęcają do podjęcia konstruktywnej dyskusji na bieżące tematy, do działania i inspirowania innych do aktywizmu społecznego, podejmowanego na rzecz zmiany w swoim środowisku loklanym, a także w wymiarze globalnym."

Więcej & archiwum plakatów: www.loesje.pl | www.loesje.org



Co ważne - jeśli podoba ci się któreś z haseł Loesje, możesz je pobrać ze strony i powiesić np. na klatce schodowej czy na tablicy ogłoszeniowej. Które wybierzesz?



 

23 maj 2017

Ogródek sąsiedzki, The Growroom, Zielona Ławeczka

Do Opola jakoś nie dotarła idea ogrodów społecznościowych/sąsiedzkich, więc własnymi doświadczeniami nie mogę się podzielić, ale gdyby ktoś zapragnął, to jakiś czas temu IKEA udostępniła plan i instrukcję do zbudowania takiego sprytnego ogródka wertykalnego.



Nazywa się to GrowRoom i tu znajdziecie całą wiedzę niezbędną do zbudowania tegoż: ponoć wystarczy 17 kawałków sklejki i ok. 500 śrubek, a poza tym wiertarka, młotek i śrubokręt. Jeśli ktoś z was zechce spróbować, to koniecznie podzielcie się doświadczeniami :-)


Może zrobicie to w ramach III edycji konkursu grantowego Zielona ławeczka?

W konkursie mogą wziąć udział zespoły sąsiedzkie (minimum pięcioosobowe). Sąsiedzi łączą siły, rejestrują się na stronie zielonalaweczka.pl, przygotowują projekt przebudowy danego terenu, (przeprowadzając przy tym konsultacje w lokalnej społeczności) i mają szansę otrzymać od Fundacji Banku Ochrony Środowiska grant pieniężny wraz z nagrodą rzeczową w postaci ławki parkowej, o łącznej wartości do 1200 zł. Później samodzielnie odpowiadają za urządzenie nowego, zielonego zakątka. Warto zaznaczyć, że w skład zespołu musi wchodzić przedstawiciel zarządcy terenu. To właśnie on będzie później odpowiedzialny za poprawne wykonanie projektu i to na jego konto zostanie przesłany grant, który pomoże w modernizacji osiedlowego skweru czy placu. Przypominamy, że grupy konkursowe należy zarejestrować do 14 czerwca, a gotowe projekty przesłać do końca czerwca.

 A propos Ikea i ogrodów - jeszcze taki filmik mi wyskoczył - wiszący organizer do butów w roli wertykalnego domowego, czy balkonowego ogródka na zioła, sałatę itp. Dla mnie bomba :-)

18 maj 2017

Drugie życie kartonowej rury #3

Kartonowe rurki - znacie? Nie mówię o zwykłych wucerolkach, tylko tych solidniejszych tubach - po folii strech, tapetach, czy innych wynalazkach. Tydzień temu wzięliśmy je na warsztat z cyklu "Drugie życie rzeczy". Powstały cudeńka :-)
Głównie rainsticki, czyli deszczowe kije - instrumenty muzyczne imitujące dźwięk deszczu + organizery na biurko.
Tak to wyglądało:


Jak zrobić kij deszczowy?Potrzebna wam będzie kartonowa rurka i wypełniacz (jakieś ziarna, nasiona, kamyki, muszelki, koraliki - im większe, tym głośniejszy dźwięk) oraz drut lub folia aluminiowa. Oryginalnie rainsticki wykonywane były z kaktusa, a obecnie wiele z nich wykorzystuje wbite spiralnie gwoździki/wykałaczki przez całą długość rury, które spowalniają ruch wypełniacza w środku (tutorial) Jednak z gwoździkami za dużo roboty, a drut też daje radę :-) Tak naprawdę folia aluminiowa albo papier do pieczenia skręcone w coś w rodzaju łańcucha DNA też dają radę.


Inne pomysły na rurki:
sofa
A co z kartonowej tuby #1
A co z kartonowej tuby #2

3 maj 2017

Co dobrego #6

1. Dobry jest na pewno prezent urodzinowy, który dotarł do mnie z pewnym czasowym poślizgiem (lovja Asisko!). Najwazniejsze, że dotarł i jest z gatunku "tych wymarzonych".  Mięciusia bluza z kieszeniami i ręcznie malowaną paprocią/odciskiem paproci z Galerii Księżyc. Cudo. Podobna do tej, ale jednak inna, bo księżycowe dzieła są niepowtarzalne.


2. Dobry jest film/dokument "Życie według Łukasza" - o Łukaszu Łuczaju, tym od Dzikiej Kuchni i jadalnych chwastów. Obejrzyjcie sobie w ramach majówki:




3.A jeśli szukacie dobrej muzy, z ekoprzesłaniem, to zdecydowanie polecam Formidable Vegetable Sound System, na którą natrafiłam przypadkiem, szukając piosenek o kimchi (tym razem specjalne pozdrowienia dla Natalki):-)




FVSS nagralo nawet kawałek o toalecie kompostowej i... nie jest to obciach.
Poza tym ta australijska grupa śpiewa dużo o permakulturze, w lecie będą nawet w Europie (m.in. na festiwalu kompostu na Malcie, aaa - nie moge uwierzyć, że jest takie wydarzenie). Chętnie bym się wybrała, bo muza spoko, a i ludzie przesympatyczni, ale zobaczymy, co los przyniesie.